Poszłam pod prysznic, zostawiłam uchylone drzwi.
Kiedy spłukiwałam pianę z ciała, wszedł do łazienki kolega.
O.-Ej! Wyłaź! Kąpię się!
K-ga.-Przepraszam, chciałem tylko się pożegnać.
Wysunęłam głowę: Już tak szybko idziesz?!
K-ga.-Muszę, dzisiaj do biura, sama wiesz jak to jest.
O.-Wiem. Dobrze, idź, jak chcesz.
K-ga.-Chciałem Ci powiedzieć, że jesteś bardzo ładna i Dowidzenia.
Wyszłam z kabiny prysznicowej, przeszłam naga przez całą łazienkę i objęłam się ręcznikiem. Kolega podziwiał moje ciało…
O.-A ja dziękuję Ci za miłą noc. Odprowadzę Cię do drzwi.
Kolega ucałował mnie w rękę, choć poczułam, że to zbędne, pomachałam mu. Zamknęłam drzwi.
O.-Auć! Krzyknęłam z bólu. Mój brzuszek! Jej, jak dobrze, że ta czerwona kartka w kalendarzu odezwała się teraz, a nie jakieś dwie godziny temu!
Szybko tabletka, herbatka i do łóżeczka.
Ciekawe co robi On…
Ona stanęła przed drzwiami koleżanki. Zza drzwi słychać było głośną muzykę i śmiechy. Głęboki wdech i wchodzę. Ciekawe, czy będę się dobrze bawiła, chyba napiję się wina i wrócę do domu, może zjem trochę przekąsek.
Już wyciągnęłam rękę aby zadzwonić, nagle otworzyły się drzwi i ukazała się moja koleżanka.
K.-Wejdź, co tak stoisz?! Właśnie miałam po Ciebie pójść.
O.-Cześć. Uśmiechnęłam się niepewnie, sama nie wiem dlaczego…
Weszłam nieśmiało, w dużym pokoju było czterech mężczyzn i trzy kobiety, ten czwarty to chłopak mojej koleżanki, ja jestem dziś podwójnie sama. Byłam zła, że dla mnie nie załatwiła, choćby o jedną samotną koleżankę więcej, już się nie chełpiłam na kolegę…
Niech się dzieje co chce.
Przywitali mnie imprezowiczowo, jednym okrzykiem.
Widziałam te zawistne twarze, nieznajomych koleżanek, wyszło na to, że ubrałam się nazbyt seksownie w stosunku co do nich. I znów, niech się dziej co chce.
Zorientowałam się po chwili, że nie każda jest z każdym więc miałam większą swobodę wypowiadania się.
Do picia nie było wina, jak sobie wmawiałam, że po lampce wyjdę, było piwo i drinki. Nie powiem, że drinknęłam sobie, nawet było zabawnie.
Skończyły nam sie opowieści o Liceum, kawały też były, trochę pomagałam w kuchni, tylko głośna wieża nie jest cicho. Chociaż tyle.
Byliśmy już mocno nadrinkowani i zaczęły się niewinne spojrzenia męsko damskie. Głupio mi było, bo On jest w podróży służbowej, a ja na imprezie między chłopakami i to nie brzydkiej urody!
Nie za wiele myślałam, procenty w mojej głowie były silniejsze…
Zauważyłam, że jeden z nich patrzy na mnie wyjątkowo łapczywie, a mnie się to podobało. Podszedł do mnie, usiadł bardzo blisko mnie i patrzył mi na nogi. och NIE! Sukienka podwinęła mi się, teraz wiem dlaczego tak patrzył na mnie! Na twarzy poczułam strumień ciepła, ale przez chwilę, bo jedna z koleżanek rozwiała wątek i stwierdziła, że jest juz późno i musi wracać do domu, bo do pracy tez trzeba wstać. Uśmiechnęła się i pożegnała z nami, jednak pociągnęła za sobą jeszcze dwie koleżanki z dwoma kolegami i zostałyśmy same: ja i moja najlepsza koleżanka i dwóch kolegów.
Poszłyśmy obie do kuchni z uśmieszkami do siebie. Moja koleżanka zaproponowała gorącą imprezę, oparła mnie o blat stołu i zaproponowała zabawić chłopaków.
O.-Przestań! Oszalałaś?! Daj spokój…
K.-Chodź, będzie fajnie, zobaczysz jak chłopaki się rozgrzeją.
O.-Odmawiam. Nie.
I wyszłam z kuchni do pokoju. Usiadłam przy stole popijając drinka.
Weszła koleżanka, puściła nastrojową muzykę, przygasiła światła i spojrzała na mnie znacząco. Zaśmiałyśmy się obie chichocząco, potem poważne spojrzenie i stanęłyśmy obie na środku pokoju.
Chłopaki spojrzeli na nas ze zdziwieniem.
Drżały mi ręce, mimo to czułam się świetnie i miałam ochotę to zrobić.
Wstańcie! Krzyknęłam, a oni wstali jak na rozkaz, choć mocno patrzyli na nas, czy aby wszystko ok.
Ja podeszłam do tego, co mnie zaczepił wcześniej, koleżanka do drugiego i podobnie razem:
Obeszłam go dookoła ocierając się o niego prawą dłonią i stanęłam za plecami. Zaczęłam tańczyć ocierając się o niego i rozpinałam powoli guziki od koszuli. Kolega chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie od przodu. Przycisnął mnie mocno i począł rozpinać zamek w sukience. Zatrzymał się w połowie. Zdjęłam mu koszulę i objęłam tors dłońmi, tak jak lubię. Popatrzył mi w oczy, a ja kiwnęłam głową na znak (tak) i rozpiął mi sukienkę do końca.
Spojrzałam na koleżankę, zobaczyłam zaledwie jak ona ciągnie go za rękę do innego pokoju…
Spojrzałam na niego i…zamknęłam oczy, bo pocałował mnie mocno i namiętnie. Podczas pocałunku, sukienka spadła na podłogę i stałam przed nim cała w bieliźnie. Cała lekko drżałam z podniecenia.
Opuściłam ręce i rozpięłam zamek w jego spodniach.
Jedną ręką masował mój pośladek, drugą mocno przyciskał do siebie, tak, że poczułam jego… w spodniach… Nie mogłam się prawie ruszać, jednak wymknęłam się mu i usiadłam na sofie, chwyciłam głowę w obie dłonie i sama nie wiem, alkohol i te podniecenie, trochę źle się poczułam.
Kolega podszedł do mnie i zapytał, czy wszystko w porządku.
O.-Odprowadź mnie do domu, źle się czuję.
Kolega podał mi sukienkę, sam zapiął spodnie i ubrał koszulę. Odprowadził mnie.
Pod moimi drzwiami zapytałam, czy chce wejść do środka. Nie odmówił.
Tylko zamknęłam drzwi, wręcz rzuciliśmy się na siebie w objęcia, szybko powtórzyliśmy scenę rozbierania, kolega usiadł na krześle. Chwycił mnie za tyłek i zaczął całować mój brzuch. Ściągnął mi stringi, a ja sama zdjęłam biustonosz. Usiadłam mu na kolanach. Zaczęliśmy się kochać. Jeździłam na nim w górę i w dół, powoli, potem szybciej. Przerwałam.
O.-Załóż gumkę. Sama nie wiem, czy robię dobrze, ale tak dobrze mi dzisiaj, tak mi się chce…
Położyłam się na łóżku i zaczęłam się wić z podniecenia. Kolega położył się na mnie i zaczęliśmy się kochać. Teraz do końca, do najukochańszego końca. Piersi mi falowały, pojękiwałam, od czasu do czasu obejmowałam go nogami. Tak, to będzie teraz, teraz. AH! Okrzyk nieziemski!
Kolega doszedł zaraz po mnie.
Zszedł ze mnie, westchnął.
I po wszystkim-pomyślałam, co ja teraz powiem, kiedy wróci On.
Wróciłam do domu, zrobiłam obiad i zjadłam w ciszy i samotności. Nie chciało mi sie nic, chyba jakoś z tęsknoty za swoja druga połówką. On zawsze powiedział coś śmiesznego.
Ciepłe późne popołudnie rozleniwiło mnie, ciepłe kolory zachodzącego słońca tak ładnie stroiły cały smutny pokój, nawet kwiaty, które stoją w wazoniku na stole, troszkę przysuszone, jakoś nabrały kolorów…
Rozległ się dzwonek do drzwi.
K.-Cześć!
O.-Witaj droga koleżanko, wejdź do środka.
K.-Dzisiaj mamy imprezę, jesteś wolna przez dwa dni, wpadnij, przyjdzie parę koleżanek i chłopaków. Tylko ubierz się…no wiesz jak!!!W podnieconym krzyku namawiała mnie na imprę.
O.-Zobaczę jak będę się czuła… Nie dobra wymówka.
K.-Och przestań sie wygłupiać, tylko przyjdź!
O.-Jeżeli znajdę w szafie jakiś dobry ciuch, to wpadnę na lampkę wina.
K.-OK! To przyłaź! Pa!
O.-pa.
Oooooch, idę się doprowadzić do ładu.
Najpierw prysznic, potem nóżki i pod pachami i tam i ówdzie
Jak mam iść na imprę, to doprowadzona do porządku! No!
Zjadłam wczesną kolację, a teraz do szafy:
Tak, sukienki:
ta za ciemna, a ta za przezroczysta, o tej nie myślę, bo za ciasna, za bardzo uwodzicielska, za krótka, nadawałaby się raczej na koszulkę , a ta będzie chyba najlepsza:
aksamitna, bordowa, z większym dekoltem, nawet krótka z zamkiem z tyłu aż do samego końca, wyzywająca. Tak, teraz dobry makijaż i apaszka, zepnę włosy do góry i będę damą wieczoru.
Teraz widać, że Ona jest w swoim żywiole, tak radośnie podskakuje i przynuca piosenki po nosem.
Założyła buty na wysokim obcasie, gdyby zobaczył ją On, z zazdrości nie mógłby się posiąść!!!
Przed wyjściem użyła drogich perfum z odrobiną afrodyzjaku. Wyszła
Westchnęłam lekko i zaczęłam sprzątać.
Parę godzin później przyjechał On spakować walizki. Ucałowałam Go na pożegnanie i życzyłam szerokiej drogi.
Ledwo co opuściłam dom, szybko wróciłam się przebrać w letnią sukienkę, bo odpychający upał był nie do zniesienia.
Wstąpiłam do hipermarketu. Dzisiaj w jednej z promocji była nawet ładna koronkowa bielizna. Szybko w koszu odnalazłam swój rozmiar i wręcz niecierpliwym krokiem przeszłam do przymierzalni. Zasłoniłam kotarę i ściągnęłam sukienkę. Przymierzyć nową bieliznę na moją bieliznę, czy ściągnąć?! Krępowała mnie sytuacja, taki duży sklep, przymierzalnia luźna, jeszcze mógłby ktoś wejść…
Ściągnęłam. Stałam teraz całkiem naga, w podnieceniu szybko przymierzyłam promocję, uznałam, że jest dobra i szybko założyłam swoją bieliznę. Ucieszyłam sie nawet, że poszło mi tak sprawnie. Sięgnęłam po sukienkę i włożyłam ją przez głowę. Zadowolona byłam, że obeszło się bez przygód, obróciłam się do kotary by wyjść i ujrzałam młodego mężczyznę wręcz gapiącego się na mnie. O NIE! - krzyknęłam.
Ten młodzieniec nie mógł wykrztusić słowa. Jak długo patrzyłeś na mnie?! Wręcz wściekle zapytałam.
-Tylko przez chwilkę, jak zakładałaś sukienkę, ja przepraszam, nie chciałem…
Wkurzona poszłam do kasy.
Chyba pójdę do klubu nocnego, zatańczyć, może wreszcie odczepią się ode mnie. Tak myślałam, ale z drugiej strony podobały mi się wszystkie przygody, nawet uśmiechnęłam się
W domu nie będę miała takich przygód przez dwa dni, dopóki nie przyjedzie On i znów sobie pobaraszkujemy.
Ona wstała dziś późno, choć poszła późno spać, nie było nocnych igraszek. On spał mocno, obok. Gorący wiatr podwiewał jej nocną, przykrótkawą koszulkę. On ma taki spokojny sen, mimo to zaczęła się łasić do niego niczym ‘kotka’. Ona nie chciała zaczynać więc przestała, bo on chciał spać…
Ona wstała. Ależ dzisiaj gorąco! Gdybym mogła chodzić bez koszulki jak chłopaki, tylko same spodenki…Trudno, pójdę wziąć prysznic.
Ona zsunęła satynową koszulką, która opadła jej na stopy i weszła pod słuchawkę prysznicu. Letnia woda,jakże odprężająca, spływała jej po ramionach, po piersiach, brzuchu…
Rozkosz późnego ranka. Zbyt przyjemnie i podniecająco się poczuła więc szybko się umyła i owinęła w ręcznik. Spięła włosy i poszła do kuchni.
Kawa z mleczkiem i cukrem, najlepszą pobudka.
Kiedy robiłam jajecznicę on się obudził i podszedł do mnie. Mocno objął moje uda i przycisnął do siebie, aż zasyczałam z podniecenia. On pocałował mnie na dzień dobry.
Nagle zabrzmiał dzwonek do drzwi. On otworzył.
To kolega z pracy, przecież dziś wyjeżdżają na dwa dni z pracy.
Kiedy sięgając na górną półkę po filiżankę do kawy dla kolegi, nagle ręcznik osunął się ze mnie i spadł na podłogę, odkrywając całą moją nagość przed nim i kolegą.
Obaj stanęli sztywni i zakłopotani. Nieee, zakłopotana poczuła się ona.
Poczułam, że krew uderzyła mi do głowy, pomimo to, niezbyt szybko schyliłam się po ręcznik, nie owinąwszy się nim, pobiegłam do łazienki. On i kolega patrzyli na mnie w osłupieniu, chociaż kolega bardziej.
W łazience miałam tylko moją nocną przykrótkawą koszulkę nocną więc założyłam ją i wyszłam do nich.
Jajecznicą zajął się On, natomiast kolega siedział na sofie.
Podeszłam do szafy po ubrania, sięgając po jeansy na górną półkę, koszulka podniosła mi się zbyt wysoko, bo ukazała moją gołą pupę. Znów wpadka! Obróciłam się, a kolega aż prawie położył się na sofie tak się jej przypatrywał!
On tego nie zauważył, nakrył do śniadania do stołu,a ja poszłam przebrać się do łazienki.
Po całej mojej porannej przygodzie ucałowałam na pożegnanie Jego, a kolega, kiedy On nie patrzył dał mi klapsa w pupę i mrugnął oczkiem. Zarumieniłam się.
Zapraszam do czytania mojego opowiadania na podstawie wyobraźni oraz chociaż nie, jednak całe opowiadanie dotyczy tylko wyobraźni, mojej wyobraźni o kobiecie i mężczyźnie.
Jest Ona i On, nie ma imion, imiona wydały mi się zbędne, wystrój wnętrz, opis otoczenia już należy do Twojej wyobraźni, ja przedstawiam surowe przygody miłosne wraz z romansem.
Dwoje ludzi, lokatorzy, nie ma problemiku pieniędzy oraz temu podobnych spraw. Czysta przyjemność czytania.
Jeszcze raz gorąco zapraszam.
Ona & On