Zadumany, wpatrzony w ludzi, zamyślony. Takiego siebie zobaczyłem w odbijającym się oknie kawiarni. A ja nawet nie kupiłem nic miłego dla mojej lokatoreczki.
Kobiety uwielbiają drobne prezenty. Kupię jej pluszową dużą zabawkę. To dobry pomysł.
Kumpel wyszedł z łazienki bez żadnego wstydu, cały rumiany i zadowolony. Bez dziewczyny. Stwarzają ciężki pozór, że nic nie robili. Bleh!
On-Chodź stary, chcę kupić dla “Małej” (Ona) małą niespodziankę.
Kol-Eh! Westchnął przyjemnie - Chodź.
Pozbieraliśmy walizki, zapłaciłem za kawy i wyszliśmy.
Dzisiaj słońce świeci jakoś mocniej, jest tak miło i przyjemnie.
Właściciel sklepu chyba wiedział, że podróżujący będą chcieli kupować różne pamiątki z ich miasta, bo sklep mieści się tuż niedaleko peronu.
Nie miałem problemu z wyborem, bo były tylko dwa duże pluszaki: słoń i miś. Słoń był różowy, okropny! a miś kremowy i taki mięciutki. Zapatrzyłem się na niego, mina mi spoważniała i znowu w wyobraźni zobaczyłem ją…