Ona stanęła przed drzwiami koleżanki. Zza drzwi słychać było głośną muzykę i śmiechy. Głęboki wdech i wchodzę. Ciekawe, czy będę się dobrze bawiła, chyba napiję się wina i wrócę do domu, może zjem trochę przekąsek.
Już wyciągnęłam rękę aby zadzwonić, nagle otworzyły się drzwi i ukazała się moja koleżanka.
K.-Wejdź, co tak stoisz?! Właśnie miałam po Ciebie pójść.
O.-Cześć. Uśmiechnęłam się niepewnie, sama nie wiem dlaczego…
Weszłam nieśmiało, w dużym pokoju było czterech mężczyzn i trzy kobiety, ten czwarty to chłopak mojej koleżanki, ja jestem dziś podwójnie sama. Byłam zła, że dla mnie nie załatwiła, choćby o jedną samotną koleżankę więcej, już się nie chełpiłam na kolegę…
Niech się dzieje co chce.
Przywitali mnie imprezowiczowo, jednym okrzykiem.
Widziałam te zawistne twarze, nieznajomych koleżanek, wyszło na to, że ubrałam się nazbyt seksownie w stosunku co do nich. I znów, niech się dziej co chce.
Zorientowałam się po chwili, że nie każda jest z każdym więc miałam większą swobodę wypowiadania się.
Do picia nie było wina, jak sobie wmawiałam, że po lampce wyjdę, było piwo i drinki. Nie powiem, że drinknęłam sobie, nawet było zabawnie.
Skończyły nam sie opowieści o Liceum, kawały też były, trochę pomagałam w kuchni, tylko głośna wieża nie jest cicho. Chociaż tyle.
Byliśmy już mocno nadrinkowani i zaczęły się niewinne spojrzenia męsko damskie. Głupio mi było, bo On jest w podróży służbowej, a ja na imprezie między chłopakami i to nie brzydkiej urody!
Nie za wiele myślałam, procenty w mojej głowie były silniejsze…
Zauważyłam, że jeden z nich patrzy na mnie wyjątkowo łapczywie, a mnie się to podobało. Podszedł do mnie, usiadł bardzo blisko mnie i patrzył mi na nogi. och NIE! Sukienka podwinęła mi się, teraz wiem dlaczego tak patrzył na mnie! Na twarzy poczułam strumień ciepła, ale przez chwilę, bo jedna z koleżanek rozwiała wątek i stwierdziła, że jest juz późno i musi wracać do domu, bo do pracy tez trzeba wstać. Uśmiechnęła się i pożegnała z nami, jednak pociągnęła za sobą jeszcze dwie koleżanki z dwoma kolegami i zostałyśmy same: ja i moja najlepsza koleżanka i dwóch kolegów.
Poszłyśmy obie do kuchni z uśmieszkami do siebie. Moja koleżanka zaproponowała gorącą imprezę, oparła mnie o blat stołu i zaproponowała zabawić chłopaków.
O.-Przestań! Oszalałaś?! Daj spokój…
K.-Chodź, będzie fajnie, zobaczysz jak chłopaki się rozgrzeją.
O.-Odmawiam. Nie.
I wyszłam z kuchni do pokoju. Usiadłam przy stole popijając drinka.
Weszła koleżanka, puściła nastrojową muzykę, przygasiła światła i spojrzała na mnie znacząco. Zaśmiałyśmy się obie chichocząco, potem poważne spojrzenie i stanęłyśmy obie na środku pokoju.
Chłopaki spojrzeli na nas ze zdziwieniem.
Drżały mi ręce, mimo to czułam się świetnie i miałam ochotę to zrobić.
Wstańcie! Krzyknęłam, a oni wstali jak na rozkaz, choć mocno patrzyli na nas, czy aby wszystko ok.
Ja podeszłam do tego, co mnie zaczepił wcześniej, koleżanka do drugiego i podobnie razem:
Obeszłam go dookoła ocierając się o niego prawą dłonią i stanęłam za plecami. Zaczęłam tańczyć ocierając się o niego i rozpinałam powoli guziki od koszuli. Kolega chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie od przodu. Przycisnął mnie mocno i począł rozpinać zamek w sukience. Zatrzymał się w połowie. Zdjęłam mu koszulę i objęłam tors dłońmi, tak jak lubię. Popatrzył mi w oczy, a ja kiwnęłam głową na znak (tak) i rozpiął mi sukienkę do końca.
Spojrzałam na koleżankę, zobaczyłam zaledwie jak ona ciągnie go za rękę do innego pokoju…
Spojrzałam na niego i…zamknęłam oczy, bo pocałował mnie mocno i namiętnie. Podczas pocałunku, sukienka spadła na podłogę i stałam przed nim cała w bieliźnie. Cała lekko drżałam z podniecenia.
Opuściłam ręce i rozpięłam zamek w jego spodniach.
Jedną ręką masował mój pośladek, drugą mocno przyciskał do siebie, tak, że poczułam jego… w spodniach… Nie mogłam się prawie ruszać, jednak wymknęłam się mu i usiadłam na sofie, chwyciłam głowę w obie dłonie i sama nie wiem, alkohol i te podniecenie, trochę źle się poczułam.
Kolega podszedł do mnie i zapytał, czy wszystko w porządku.
O.-Odprowadź mnie do domu, źle się czuję.
Kolega podał mi sukienkę, sam zapiął spodnie i ubrał koszulę. Odprowadził mnie.
Pod moimi drzwiami zapytałam, czy chce wejść do środka. Nie odmówił.
Tylko zamknęłam drzwi, wręcz rzuciliśmy się na siebie w objęcia, szybko powtórzyliśmy scenę rozbierania, kolega usiadł na krześle. Chwycił mnie za tyłek i zaczął całować mój brzuch. Ściągnął mi stringi, a ja sama zdjęłam biustonosz. Usiadłam mu na kolanach. Zaczęliśmy się kochać. Jeździłam na nim w górę i w dół, powoli, potem szybciej. Przerwałam.
O.-Załóż gumkę. Sama nie wiem, czy robię dobrze, ale tak dobrze mi dzisiaj, tak mi się chce…
Położyłam się na łóżku i zaczęłam się wić z podniecenia. Kolega położył się na mnie i zaczęliśmy się kochać. Teraz do końca, do najukochańszego końca. Piersi mi falowały, pojękiwałam, od czasu do czasu obejmowałam go nogami. Tak, to będzie teraz, teraz. AH! Okrzyk nieziemski!
Kolega doszedł zaraz po mnie.
Zszedł ze mnie, westchnął.
I po wszystkim-pomyślałam, co ja teraz powiem, kiedy wróci On.