Subscribe to
Wpisy
Komentarze

III

Wróciłam do domu, zrobiłam obiad i zjadłam w ciszy i samotności. Nie chciało mi sie nic, chyba jakoś z tęsknoty za swoja druga połówką. On zawsze powiedział coś śmiesznego.
Ciepłe późne popołudnie rozleniwiło mnie, ciepłe kolory zachodzącego słońca tak ładnie stroiły cały smutny pokój, nawet kwiaty, które stoją w wazoniku na stole, troszkę przysuszone, jakoś nabrały kolorów…
Rozległ się dzwonek do drzwi.
K.-Cześć!
O.-Witaj droga koleżanko, wejdź do środka.
K.-Dzisiaj mamy imprezę, jesteś wolna przez dwa dni, wpadnij, przyjdzie parę koleżanek i chłopaków. Tylko ubierz się…no wiesz jak!!!W podnieconym krzyku namawiała mnie na imprę.
O.-Zobaczę jak będę się czuła… Nie dobra wymówka.
K.-Och przestań sie wygłupiać, tylko przyjdź!
O.-Jeżeli znajdę w szafie jakiś dobry ciuch, to wpadnę na lampkę wina.
K.-OK! To przyłaź! Pa!
O.-pa.
Oooooch, idę się doprowadzić do ładu.
Najpierw prysznic, potem nóżki i pod pachami i tam i ówdzie
Jak mam iść na imprę, to doprowadzona do porządku! No!
Zjadłam wczesną kolację, a teraz do szafy:
Tak, sukienki:
ta za ciemna, a ta za przezroczysta, o tej nie myślę, bo za ciasna, za bardzo uwodzicielska, za krótka, nadawałaby się raczej na koszulkę , a ta będzie chyba najlepsza:
aksamitna, bordowa, z większym dekoltem, nawet krótka z zamkiem z tyłu aż do samego końca, wyzywająca. Tak, teraz dobry makijaż i apaszka, zepnę włosy do góry i będę damą wieczoru.
Teraz widać, że Ona jest w swoim żywiole, tak radośnie podskakuje i przynuca piosenki po nosem.
Założyła buty na wysokim obcasie, gdyby zobaczył ją On, z zazdrości nie mógłby się posiąść!!!
Przed wyjściem użyła drogich perfum z odrobiną afrodyzjaku. Wyszła

Skomentuj