On i jego kumpel już dawno dotarli na miejsce. Znaleźli tymczasowe mieszkanie w hotelu zasponsorowane przez firmę.
Czy to ważne jaką mają pracę? po prostu muszą iść do paru firm i pozałatwiać parę spraw, jak już załatwią, to wrócą do swoich domów. Ale zanim wrócą, zostaną tam parę dni.
Rozgościli się w pokoju, pokój jak pokój, raczej dwa! Tylko, że pod jednym kluczem. Łazienka duża z wanną i prysznicem, dwie umywalki, osobno toaleta.
On-Chodźmy na miasto, rozejrzymy się troszeczkę, gdzie tu jest jakiś pub, czy zwykły bar, posiedzimy przy piwie. Ale super się czuję!
Kol.-No stary, dobry to pomysł!
Miasto duże i nie za bardzo musieliśmy szukać baru z piwem, było ich do wyboru! Bary tylko z piwem, bary z dyskoteką i takie tam inne…
Kumplowi podobały się te z dyskoteką, namówił mnie więc wieczorkiem wdzialiśmy dość lużne ubrania i wyruszyliśmy zabawić się.
On-Kumpel! Nie za tanie mają tu piwo!
Kol.-Taaa, a ino popatrz na te dziewczyny! Stary, musimy dzisiaj coś poderwać, albo mnie wysadzi!
On-Tak, tak wysadzi…
Niby tak, ładne dziewczyny, ale one ponętnie tańczą. Nie wiem dlaczego jak patrzę na inne kobiety, to myślę o Niej (Ona). W końcu jesteśmy tylko lokatorami, bardzo blisko ułożonymi w jednym łóżku, ale lokatorami…
Może kolega ma rację, może zatańczę trochę, wypiję piwo i popatrzę. Kumpel jak w swoim żywiole już podrywa dziewczyny, jakby mu jedna nie wystarczyła.
Dosiadła się do baru pewna dziewczyna. Nie zwróciłbym uwagi na nią, ale była ona taką śliczną o ciemno-blond włosach w czerwonej sukience z dużym dekoltem istotką o jedwabistej i spokojnej twarzy, która mogłaby nie pasować do tej scenerii, ale przecież to jest miejsce publiczne, dla każdego. Siedziała tak przez chwilę po czym zmieszała sie i szybkim krokiem podeszła do mnie, chwyciła mnie za głowę i mocno pocałowała.
Oniemiałem. O co chodzi?! Spojrzała się na mnie, chwyciła mnie za rękę i pociągnęła ku wyjściu. Wpadliśmy na parking.
Blond.-Nic nie mów, tylko chodź ze mną!
On-Co to za scenerie?! Nie będę robił za…sam nie wiem za kogo, o co Ci chodzi?!!! Niemal krzyknąłem.
Blond.-Widzisz tego łajzę, o tam, przy wyjściu?!
On-No widzę, chuderlawy jakiś taki.
Blond.-Rodzice chcą mnie za niego wydać za mąż,a ja chcę mu udowodnić, że mam innego. On mnie śledzi i podejrzewa spisek. Pomóż mi, proszę.
Niemal błagalnie mówiła mi te słowa.
On-Dobrze, a co mam robić?!
Blond.-Przytul mnie, mocno obejmij ramionami i całuj ile się da, możesz nawet mnie pieścić. Teraz!
O matko! Poczułem się tak, jakbym robił to pierwszy raz! Ręce mi drżą! To chyba nie dzieje się na prawdę!
Blond.-Gdzie mieszkasz?
On-W hotelu, a….
Blond.-Całowanie nie pomaga, chodź do Ciebie.
On-Skoro pomoże Ci to, a mnie nie zaszkodzi, to chodźmy.
Blond.-Zapewniam Cię, że on mnie tylko sprawdza, nie wyobrażam sobie, jakbym mogła być jego żoną?!
I tak szliśmy w milczeniu trzymając się za ręce. Czułem się jak idiota zostawiając kolegę na dyskotece, a teraz idę nie wiem po co i co mnie w ogóle to obchodzi, że ona i ten głupi koleś, to może jakiś podstęp, chcą mnie okraść…
Blondynka trzymała się mnie kurczowo, czasami spoglądała na mnie zaniepokojona.
On-To tutaj, czwarte piętro, wchodzisz?
Blond.-Wiesz, sama sobie się dziwię, nie znam Cię, ale ufam Ci. Chodźmy.
Winda zawiozła nas na piętro, otworzyłem drzwi i zaprosiłem ją do środka, weszła pewnie.
Teraz, przy jasnym świetle wyglądała jeszcze ładniej. Jej kusząca i jedwabiście czerwona sukienka leżała na niej idealnie ukazując cały jej cudowny kształt ciała, no i te różowe, zmysłowe usta!
Nachyliła się, by zdjąć buty na wysokich obcasach, ujrzałem niemal gołe jej piersi, które tak ładnie się układają! Zrobiło mi się gorąco.
On-Podać coś do picia?
Blond.-Tak, wodę proszę, jeżeli można to z lodem.
Sięgnąłem do mini lodówki, kątem oka zobaczyłem jak podciąga pończochy, zresztą samonośne, syknąłem z podniecenia. Jaka ona jest seksowna! Włożyłem obie ręce do lodu. Otrzeźwij chłopie z zamiarów, otrzeźwij!-Powtarzałem. Poszedłem do łazienki, z podniecenia zrobiło mi się niedobrze. Chyba z niemocy. Jak wyszedłem z łazienki jej już nie było.
Zostawiła karteczkę:
“Dziękuję za pomoc, nie chciałam zajmować Ci więcej czasu. Dobranoc.”
O rany, ale czuję się spłukany z energii. Usiadłem na łóżku. Chyba wrócę do baru po kumpla. Nie mam ochoty dziś na zabawę. Niech ja mu tylko opowiem, powie pewnie,że jestem głupi, bo straciłem egzotryczną okazję, żeby się zabawić. Ja nie jestem taki jak on.
Dosyć energicznie wpadł do pokoju mój kumpel:
Kol.-Nic Ci nie jest?! Gdzie Ty łazisz sam?!
On-Siadaj, opowiem Ci coś. Nic mi nie jest…
I tak minęła reszta nocy na mojej opowieści.
On-Idziemy spać, jutro, znaczy dzisiaj mamy spotkanie. Mamy wyglądać jak ludzie.
Dobranoc.