Moim skromnym zdaniem rok 1997 jest chyba najlepszym w historii elektronicznej rozgrywki. Chyba w żadnym innym nie pojawiło się tyle gier, które definiowały na nowo gatunki i zyskiwały status kultowych. Jedną z gier, które się wtedy ukazały jest pierwsza produkcja autorstwa studia Monolith Productions. Nie zrewolucjonizowała ona gatunku, lecz i tak na trwale zapisała się w świadomości graczy. Głównie za sprawą ciekawego podejścia do tematu i niebanalnego klimatu. A jej tytuł to Blood.
Gdy oglądacie film to z reguły postać, która jest tym złym wydaje się być z jakiegoś powodu ciekawsza. Ten dobry nie ma wyboru, jest dobry, musi postępować zgodnie z przyjętą normą więc niczym poza rozmiarem bicepsa nas nie może zaskoczyć. Z kolei ten zły może robić co chce. Zatem przy dobrym scenariuszu może nas nie raz zaskoczyć i stać się o wiele ciekawszą postacią niż główny bohater, któremu powinniśmy kibicować. Jak to się ma do gier? Cóż… chyba starczy palców do policzenia tytułów, które pozwalały nam stanie się tym złym, tym który nie chce ratować świata. Dlatego też gry takie jak Dungeon Keeper tak dobrze zapadają w pamięci. W końcu ile było gier pozwalających na wykucie w skale własnych lochów i zwabienie tych zwących siebie bohaterami na pewną zgubę? Ile to godzin spędziło się na ustawianiu pułapek? Aż trudno uwierzyć, że to było 14 lat temu…
F#%k! To najbardziej utkwiło mi w pamięci z tej gry. To jakże wulgarne słowo w każdej możliwej odmianie i konfiguracji. Każdy domorosły „gangsta” mógł się nauczyć jak powinien się wysławiać każdy szanujący się oprych. Wojny gangów, lewe interesy, brutalność… tego jest pełno w Kingpin: Life of Crime. Może dlatego jeszcze ją pamiętam. Bo nie traktowała ludzi jak idiotów i nie kolorowała świata „na żółto i na niebiesko”. Do tego dochodziła muzyka autorstwa Cypress Hill, najbardziej gangsterskiego zespołu tamtych czasów. A gra zaczynała się niepozornie. Zabili go i uciekł.
To co widzicie powyżej to kineskop z działem elektronowym, znanym powszechnie jako monitor CRT, na którym można było zagrać w pierwszą grę komputerowa w historii. Gra ta była inspirowana wyświetlaczami radarów z okresu II Wojny Światowej. Została stworzona i opatentowana przez Thomas T. Goldsmith, Jr. i Estle Ray Manna pod koniec lat czterdziestych ubiegłego wieku. Jak się w to grało? Za pomocą przycisków przesuwaliśmy po ekranie promień lampy. Celem było zestrzelenie wrogich samolotów. Promień pojawiał się na ekranie, jako punkt. Celowanie nie należało do najłatwiejszych a punktację trzeba było liczyć ręcznie.
Jeszcze przed pojawieniem się Grand Theft Auto 3 mieliśmy okazję zagrać w inną grę, która umożliwiała nam swobodną jazdę po mieście w pełnym 3D. Było to Mindtown Madness stworzone przez Angel Studios, które aktualnie znane jest (co ciekawe) jako Rockstar San Diego. Ta gra pokazała, że ściganie się po zatłoczonych ulicach miasta to nie to samo co po zamkniętym torze. Na tamte czasy była to jedyna taka gra. Okazało się również, że przechodnie w obliczu niebezpieczeństwa stają się bardzo zwinni ;)
Na długo zanim świat ogarnęło szaleństwo FarmVille gracze pieczołowicie pielęgnowali swoje wirtualne gospodarstwa w stworzonej przez Maxis w 1993 roku grze SimFarm. Podobnie jak w SimCity tworzyliśmy swój mały świat by potem patrzeć jak rozpada się w pył przez tornada, susze, szkodniki i inne niszczycielskie siły. Potem zaczynaliśmy wszystko od początku. Taki swoisty cykl życia i destrukcji ograniczany jedynie naszą wytrwałością.
Swego czasu wszystko, co miało jakikolwiek związek z dinozaurami z miejsca budziło zainteresowanie. Były to czasy, gdy w kinach królował Park Jurajski i wszyscy chłonęli masowo wiedzę o wielkich gadach. Wtedy tez pojawiła się gra, która zadziwiła wielu. Głównie wymaganiami sprzętowymi. Był to swego rodzaju Crysis na miarę końca lat 90-tych. W końcu była to jedna z pierwszych gier, która do gry wymagała akceleratora grafiki. Miała też dinozaury. Do których można było strzelać. Czegóż więcej można było chcieć? Dla czegoś takiego można było znaleźć pieniądze na nowe, lśniące Voodoo ;)
Sporo czasu minęło odkąd gra Halo została po raz pierwszy zaprezentowana światu przez.. Steve’a Jobsa. Ta, gra, która obecnie jest łączona z konsolą Xbox 360 pierwotnie powstawała z przeznaczeniem na komputery Mac. Bungie miało za sobą dwie wspaniałe serie – strategię Myth i shootera Marathon wydanego na Mac. Kiedy trylogia Marathon została zakończona bungie zaprezentowało na Macworld w 1999 roku nowego shootera w klimatach science-fiction: Halo.
Pierwotnie miała to być strategia, lecz wyewoluowała w ambitnego shootera z widokiem z trzeciej osoby z grafiką i rozmiarem map, które dystansowały wiele gier, które się wtedy pojawiały. Miała skupiać się na grze po sieci. To co widzicie powyżej nie jest oczywiście grą, w którą dano nam było zagrać po tym jak Microsoft podkradł Bungie i wydał grę na Xboxa. Tam tryb multiplayer rozkwitł dopiero wraz z Halo 2. Inna była tez fabuła. Gry gra powstawała na Mac wszystko było prostsze. Mieliśmy dwie rasy (ludzie i Covenant) na jednej planecie, o którą walczyli. Były też pewne podobieństwa. Przede wszystkim styl grafiki. W wersji na konsole tylko nieznacznie zmieniono jednostki i pojazdy obu stron konfliktu. Pozostała też ścieżka dźwiękowa, którą słyszymy w zwiastunie.
Pomimo tych całych zawirowań Halo trafiło w końcu na komputery Apple. W 2003 roku przeniesiono na tą platformę wersję z PC (która z kolei została przeniesiona z Xboxa). Była to już jednak zupełnie inna gra.
Pan „Nierzeczywisty” sporo namieszał na rynku gier. Z pewnością podniósł poprzeczkę jeśli chodzi o grafikę. Przez długi czas własnie ta gra stanowiła wzór. Przez wiele lat wracałem do Unreala by podziwiać wspaniały świat, posłuchać wspaniałej ścieżki dźwiękowej oraz zanurzyć się w klimacie Na Pali. Dopiero teraz, gdy gry rzucające grafiką na kolana stały się powszechne zauważyłem, że Unreal się trochę postarzał. Wydaje mi się, że to dobrze świadczy o tym tytule.
Takich gier już się nie robi. Nie robi się trudnych gier wymagających od graczy dużego Fisiaku umysłowego. Teraz popularne są gry lekkie łatwe i przyjemne, w których największym wyzwaniem jest prawidłowe wykonanie działania matematycznego na poziomie podstawówki. Dlatego chętnie wracam do serii The Incredible Machine, która choć trudna to dawała sporo satysfakcji z udanego połączenia wszystkich elementów na ekranie i rozwiązania zagadki, nawet jeśli trochę to trwało…
Osobiście pamiętam grę Knights & Merchants jako przyjemny wypełniacz czasu w oczekiwaniu na premierę The Settlers 3. Dlatego też nie da się uniknąć tej gry od porównań z serią o Osadnikach. W zasadzie to w tej grze pojawiło się wiele rozwiązań nowatorskich względem The Settlers 2 a które około rok później pojawiły się w The Settlers 3. Czyżby zatem było to brakujące ogniwo ewolucji? Ciekawa teoria. ..
PlayStation to konsola piątej generacji, dzięki której Sony pojawiło się w świadomości graczy. Pojawiło się na niej aż 2418 gier, w tym wiele tytułów, które zostały uznane za kultowe. Konsola pojawiła się w Japonii w grudniu 1994 roku a następnie 9 września następnego roku w Stanach Zjednoczonych by do Europy trafić 29 września. Od tego czasu bila ona kolejne rekordy sprzedaży na trwałe zapisując się w historii gier video. A wszystko zaczęło się w roku 1986…
Niewiele gier spowodowało tyle nieprzespanych nocy co The Settlers 2. Ta gra ma w sobie coś, co powodowało (i nadal powoduje), że po postawieniu budowli siedzę przed ekranem i patrzę jak produkty i surowce krążą po układzie krwionośnym mojego państwa (drogami) wprowadzając poprawki tam gdzie wydaje się to być konieczne. Tutaj się robi korek, trzeba więcej dróg, tam mam za dużo zboża, czas postawić browar… O! A tutaj idą moi legioniści do nowych baraków. I tak bez końca.
- Siadaj chłopcze i włączaj ten swój dyktafon. Stary Angelo opowie ci co nieco o dawnych czasach. Młody dziennikarz usiadł przy stole i uruchomił urządzenie. Jednocześnie upewnił się, że w kieszeni znajduje się zapasowa taśma. Nigdy nie wiadomo ile rozmówca będzie miał do opowiedzenia…
„Mafia: City of The Lost Heaven” to jedna z najważniejszych gier akcji początku 21. stulecia. Podobna do „Grand Theft Auto 3” stała się niekwestionowanym hitem i podbiła serca graczy na całym świecie. Znane skądinąd czeskie studio Illusion Softworks zaskoczyło wszystkich tworząc grę, której nie powstydziłby się żaden ogromny zachodni koncern.
- To były lata 30. Okres rodzenia się wielkich fortun, ale także burzliwego rozwoju organizacji przestępczych. Jak wiesz, byłem członkiem jednej z nich. Działaliśmy w Lost Heaven…
Nie ma chyba gracza, dla którego nazwa „Codemasters” byłaby jedynie zlepkiem przypadkowych, nic nie znaczących znaków. Brytyjska firma od lat kojarzy się z wybitnymi cyklami gier wyścigowych – Colin McRae Rally, TOCA Race Driver czy ostatnio DIRT. Mało kto jednak zna inny epizod Mistrzów Kodu na polu komputerowych ścigałek – Insane. (znane też jako 1nsane) Choć gwoli ścisłości trzeba nadmienić, iż był to jedynie epizod wydawniczy, gdyż za stworzenie produkcji odpowiadało węgierskie studio Invictus.